logo

Co chwilę dziwimy się skąd wynikają tak duże różnice między sondażami, a tym co ludzie naprawdę myślą i jak realnie się zachowują. Alasdair MacIntyre, współczesny etyk szkockiego pochodzenia, jeden z intelektualnych ojców komunitaryzmu, daje być może podstawy do znalezienia odpowiedzi na ten problem. Upatruje go w słabości współczesnej struktury społecznej, ograniczającej moralną sprawczość ludzi. Źródłem tym jest tzw. fragmentacja, czyli przyjęcie przez społeczeństwo jako normy, pełnienie przez ludzi różnych ról społecznych, determinujących różne systemy wartości, różne oczekiwania, a tym samym różne zachowania. W latach 70.uczestniczył w projekcie badawczym dotyczących amerykańskiego przemysłu energetycznego. Ankietowani przez badaczy pracownicy odpowiadali na szereg pytań związanych z zużyciem energii, jej oszczędzaniem, czyli zmniejszaniem lub zwiększaniem mocy produkcyjnych zakładów wytwórczych i wiele innych. Okazało się, że na te same pytania odpowiadali zupełnie inaczej w zależności od roli, w jakiej w danym czasie występowali: gospodarzy domu, pracowników zakładu energetycznego, czy zatroskanych o stan środowiska obywateli. Badani zupełnie nie zdawali sobie sprawy z tego, że zdefiniowanie roli całkowicie zmienia ich punkt widzenia.

fragmentacja1

We współczesnym społeczeństwie przyjmowanie różnych standardów zachowania i ocen moralnych zależnych od ról jest chyba jeszcze silniejsze. Związane jest to przede wszystkim ze znacznie większą złożonością mechanizmów życia społeczno-ekonomicznego i funkcjonowania każdego z nas w setkach różnych kontekstów. Mało tego, elementem tzw. profesjonalnej postawy jest zachowanie neutralności i powstrzymywanie się przed rzutowaniem naszych osobistych przekonań na zadania wykonywane przez nas w pracy. Chodzi w gruncie rzeczy o to, że każda rola społeczna ma jasno sprecyzowane zakresy odpowiedzialności, których nie należy przekraczać. Takie podejście leży u podstaw wielu regulacji wewnętrznych z zakresu etyki zawodowej, zarządzania zasobami ludzkimi, społecznej odpowiedzialności biznesu, zarządzania przez wartości i wielu modeli bycia profesjonalnym pracownikiem i menedżerem. Do pewnego stopnia, podejście takie umożliwiło dostarczanie zupełnie nowej jakości usług, podejścia do klienta, partnerów społecznych i biznesowych. Pozwoliło też w praktyce korzystać z wartości, jaką stanowi różnorodność.

MacIntyre sygnalizuje jednak, że w podejściu tym ukryte jest pewne niebezpieczeństwo. Opisuje je na przykładzie pana J, pracownika kolei. Poza swoją rolą zawodową był także ojcem, skarbnikiem lokalnego klubu sportowego, a w czasie wojny żołnierzem z poboru. Jako sumienny pracownik kolei w czasie wojny wysyłał w wagonach tysiące ludzi na śmierć do obozów koncentracyjnych. Nie ingerował w przesyłane mu przez przełożonych plany, nie interesował się, kto i co jest w nich przewożone. Po zakończeniu wojny, podczas przesłuchań odpowiadał, że wypełniał jedynie swoją rolę tak dobrze, jak potrafił. Nie miał wiedzy, jakie jest przeznaczenie transportów, nie zawsze też wiedział, co i kto jest w nich transportowany. Spora część nie wierzyła w taką linię obrony. Część brak wiedzy traktowała jako usprawiedliwienie.

Alasdair MacIntyre przekonuje, że próby usprawiedliwiania poprzez ocenę sprawności pełnionej roli są niewłaściwe. W centrum swoim rozważań stawia kwestię człowieka jako podmiotu moralnego, rozumiejącego swoje moralne wybory i posiadającego moralną sprawczość. Są trzy cechy świadczące o samoświadomości moralnej: 1) odpowiedzialność wobec innych 2) racjonalne dociekanie 3) uznanie indywidualności innych. W jego opinii odpowiedzialność za tworzenie warunków sprzyjających rozwijaniu samoświadomości i moralnej sprawczości spoczywa zarówno na jednostce jak i na otoczeniu społeczno-kulturowym. Jednostka poprzez zaangażowanie w różne środowiska powinna nieustannie konfrontować swoje oceny moralne z powszechnie uznawanymi w danych rolach za słuszne. Poprzez takie dociekanie doprowadzać może i powinna do konfliktu moralnego. Tego rodzaju konflikty są często niezbędne w dochodzeniu do właściwych wyborów. Uznaje on również, że istnieją dwie kluczowe cnoty, a więc stałe usprawnienia moralne, bez których żadne inne nie mogą istnieć. Są nimi uczciwość i stałość. Bycie uczciwym oznacza „zdolność do odmawiania bycia jedną osobą w pewnym kontekście, natomiast inną osobą w innym kontekście; oznacza ukształtowanie siebie samego w taki sposób, że nie jest się do tego zdolnym”. Stałość z kolei „wyznacza granice giętkości charakteru”: „Uczciwość wymaga od osób posiadających tę cechę, by przejawiały ten sam charakter moralny w różnych kontekstach społecznych, stałość zaś wymaga, aby osoby, które ją posiadają, dążyły do tych samych dóbr przez pewien czas, by nie pozwalały się odwodzić od swego zaangażowania przez wymogi zmiennych kontekstów społecznych”.

Wychodząc z powyższych założeń, MacIntyre stwierdza, że brak wiedzy nie jest żadnym usprawiedliwieniem dla pana J. Bowiem on sam zrezygnował z racjonalnego dociekania, kto i w jakim celu przewożony jest do obozów. Unikał dociekania, gdyż ta wiązałaby się z ceną konfliktu moralnego. Wina leży więc po jego stronie i jest ona bezsprzeczna. Ponieważ zachowania takie działy się w danym porządku społeczno-kulturowym, to także on powinien być osądzony negatywnie.

fragmentacja2

Ten jaskrawy z dzisiejszej perspektywy przypadek pokazuje jak duże niebezpieczeństwo czyha na nas dzisiaj. Łatwość ucieczki przed konfliktem sumienia poprzez zasłanianie się wypełnieniem standardów przypisanych do roli jako wystarczającym jest ogromna, a w wielu miejscach wręcz nagradzana. Ślepe wypełnianie najlepszych metod zarządzania organizacjami prowadzić może do moralnej schizofrenii. Same metody i dobre praktyki oferowane przez przedsiębiorstwa, wielkie organizacje pozarządowe lub inne instytucje publiczne są często niezwykle dobre i pożyteczne. Warunkiem ich właściwego zadziałania jest jednak – jak przypomina nam MacIntyre – uczciwość i stałość osoby. Psycholodzy nazywają taką osobowość – zintegrowaną, a człowieka – integralnym, a więc spójnym w swoim myśleniu, emocjach i działaniu. Im większa liczba ról, która jest przecież nie do uniknięcia, tym większa potrzeba spójności. W przeciwnym razie wszystkie nowoczesne metody zarządzania zamiast do rozwoju, przyczynić mogą się do zredukowania nas wyłącznie do pełnionej roli. Każdy z nas jest przecież nie rolą, tylko człowiekiem.

Użyte powyżej cytaty pochodzą z książki:

Alisdair MacIntyre, Etyka i polityka, PWN, Warszawa 2009

[zdjęcia zaczerpnięte z serwisu www.pixabay.com]